recenzje Jarosława Gibasa

     Pierwsze miejsce, w którym bez kulinarnego stresu można się zatrzymać, wracając z balowania w stolicy. Mimo zaparkowanych zazwyczaj pod Chata z Zalipia lśniących limuzyn, ceny w środku nie napawają o zawrót głowy. Wnętrze urządzono z gustem, właściwie dokładnie oddając atmosferę wiejskiej izby: podłoga z desek, drewniane siermiężne ławy, wiklinowe kosze i ręcznie malowane kwiaty na ścianach. Od strony kuchni rzecz dla amatorów na przykład rosołu z makaronem domowej roboty oraz zawijanych rolad z kaszą i zasmażaną kapustą z grzybami plus również domowej roboty smalec za świeżym, miejscowym chlebem. Na szczęście w sferze muzyczno-wizualnej reszta również nie odstaje: kelnerki podają potrawy w strojach ludowych, a pałaszując wiejskie specjały, tupie się nóżką w rytm skocznych polek. Jedno jest pewne – wszyscy ci, którzy ubijają jakieś biznesy w Warszawie i podróżują tam samochodami – począwszy od przedstawicieli handlowych, a skończywszy na VIP-ach – znają to miejsce i wielce je sobie chwalą.

 

 

 

Co Jest Grane - Katowice 

NIE TYLKO KLUSKI ŚLĄSKIE

Chata z Zalipia

     Cudze chwalimy, a swoje nie zawsze znamy. Szczęśliwie dla kulinarnych tradycjonalistów coraz więcej w Polsce chat i zajazdów z regionalnymi rarytasami. Piszę "regionalnymi", a nie "polskimi" świadomie, bowiem należę do tego ortodoksyjnego grona, które uważa, że nie ma takiego zjawiska jak jednorodna kuchnia polska, za to istnieje prawdziwe regionalne bogactwo smaków od morza do Tatr i co dom, to kulinarny obyczaj.

Jednym z takich miejsc, gdzie w domowej atmosferze można zajadać się do syta treściwymi daniami okraszonymi skwarkami słoniny czy kleksami śmietany, jest Chata z Zalipia. Lokal zadomowiony od lat przy trasie szybkiego ruchu w Będzinie Sarnowie ma swoją nową siedzibę - katowicką filię w centrum na ul. Wojewódzkiej 15. Wystarczy przekroczyć próg i można zapomnieć o mieście na rzecz wiejskich klimatów z Zalipia. Właściciele zauroczeni tą małopolską wsią, która słynie od dawna z pięknie malowanych chat, szczególnie zadbali o wnętrze lokalu. Zwyczaj ozdabiania wiejskich izb kwiecistymi malaturami wywodzi się z końca XIX wieku, kiedy to mieszkanki wsi zaczęły dekorować wnętrza chałup kwiatami wykonanymi z bibułki, wycinankami i pająkami ze słomy oraz malowanymi na ścianach kwiatami. Malowidła wykonywano także na zewnętrznych ścianach budynków, studniach i płotach. W Zalipiu znajduje się obecnie ok. 20 malowanych domów, a rywalizujące ze sobą kobiety artystki ozdabiają nawet psie budy. Co istotne, zalipianki przyjechały specjalnie do katowickiego lokalu, by swoimi autorskimi wzorami pokryć białe ściany.

Po autorskich wzorach pora skupić się na autorskim menu z malowanej chaty. Na początek wszyscy goście raczeni są pajdą chleba ze smalcem, i warto dodać, że sam chleb jest wystarczającym powodem, by zawitać właśnie do tej restauracji. Obsypany makiem i sezamem bochen można kupić także na wynos. Ucztowanie zaczęłam od cieszącego się powodzeniem żuru, i choć nie jest to moja ulubiona zupa, to muszę stwierdzić, że była przepyszna - z wędzonym aromatem, plasterkami kiełbasy i zatopionym jajkiem. Polecam też pieprzny, rubinowy barszcz z grzybowymi uszkami, które tak jak wszystkie makarony i pierogi są własnej roboty. Te ostatnie, na które przepis jest pilnie strzeżony, można jeść z mięsem, z kapustą i grzybami, ze szpinakiem, a ostatnio sezonowo - z truskawkami.

Z lokalnych specjałów skusiłam się na ziemniaczany placek Z Zalipia - podwójny, odpowiednio spieczony na brzegach i wypełniony mięsnym farszem oraz oblany sosem pieczarkowym (24 zł). Dla wybitnie głodnych przygotowano specjalne zestawy obiadowe (od 34 do 45 zł). Lojalnie jednak ostrzegam, że ich spożycie grozi przejedzeniem. Osobiście stałam się miłośniczką szaszłyków (drobiowy lub wieprzowy), które trafiają na stół wiszące nad talerzem z kluskami (a kluski to osobny rozdział - są tu nieprzyzwoicie smaczne i okraszone skwarkami). Do zestawów obiadowych klienci dobierają sobie surówki z malowanego pieca, na którym królują kapusty, kiszone ogórki i mizerie w dzbanach. W wyborze dań ponadto panierowana wątróbka (18 zł), polędwiczki wieprzowe w serowym sosie z kulkami pieprzu (32 zł), żeberka (23 zł), rozmaite ryby czy dania z cielęciny (tajemnicą poliszynela jest, że nie tylko Maryla Rodowicz próbowała uzyskać na nie przepis, ale kuchenna tajemnica pozostała sekretem). Gdyby zaistniała u kogoś jeszcze potrzeba deseru, to w menu są naleśniki na kilka sposobów czy racuchowe kule z konfiturą i śmietaną.

Niełatwo opuścić Chatę z Zalipia. Trawienie smakołyków wymaga czasu. Dlatego właściciele przygotowali osobny kącik dla dzieci, a dla starszych bezprzewodowy internet. Lokal pomieści ok. 50 osób, można także wcześniej zamawiać obiady na wynos przez telefon. Czekając na zamówione danie, warto wypić szklankę maślanki lub kwasu chlebowego przywożonego specjalnie z Rygi.

Restauracja Chata z Zalipia, Katowice, ul. Wojewódzka 15, tel. 032 205 33 00, czynna od 12 do 22 (lub do wyjścia ostatniego gościa)

ALEKSANDRA CZAPLA-OSLISLO

CJG@KATOWICE.AGORA.PL

CENY

ZUPY 9-12 zł

DANIA GŁÓWNE 14-33 zł

ZESTAWY OBIADOWE 34-45 zł

KAWA, HERBATA 5-7 zł